reklama

Opole Lubelskie: Rodzice alarmują: „Nie posyłamy dzieci do szkoły po to, żeby mijały skazanych”

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Opole Lubelskie: Rodzice alarmują: „Nie posyłamy dzieci do szkoły po to, żeby mijały skazanych” - Zdjęcie główne
Autor: SP Jedynka

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje opolskieDo redakcji „Wspólnoty Opolskiej” wpłynęła wiadomość od zaniepokojonych rodziców uczniów Szkoły Podstawowej nr 1 w Opolu Lubelskim. Jak twierdzą, od końca marca na terenie placówki mieli regularnie przebywać osadzeni z Zakładu Karnego w Opolu Lubelskim wykonujący prace artystyczne i remontowe w głównym korytarzu szkoły.
reklama

Sprawa wywołała duże emocje, ponieważ, według relacji rodziców, nie chodzi wyłącznie o samą obecność więźniów na terenie szkoły. Największe oburzenie budzą informacje, że wśród osób wykonujących prace mieli znajdować się skazani za wyjątkowo brutalne przestępstwa, w tym przestępstwa seksualne oraz zabójstwa.

Jak przekazują rodzice, prace miały być wykonywane w miejscu, którym codziennie przemieszczają się uczniowie i przedszkolaki.

- To wszystko odbywało się praktycznie na oczach dzieci - naprzeciw pokoju nauczycielskiego, przy głównym ciągu komunikacyjnym prowadzącym do sal lekcyjnych i sklepiku szkolnego - przekazują rodzice w wiadomości skierowanej do naszej redakcji.

Według otrzymanych informacji jednego z osadzonych miała rozpoznać matka ucznia pochodząca z Włodawy. Rodzice wskazują, że chodzi o osobę figurującą w publicznym Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

Część tych informacji potwierdziły później ustalenia Wirtualnej Polski. Jak ustaliła WP, w pracach prowadzonych na terenie szkoły rzeczywiście uczestniczył osadzony znajdujący się w publicznym rejestrze sprawców przestępstw seksualnych.

Portal wp.pl przytacza również relację jednego z rodziców uczniów szkoły:

- Coś malowali na ścianie w głównym holu szkoły. To jest naprzeciwko pokoju nauczycielskiego, tamtędy przechodzą też dzieci na obiady. To główna szkolna arteria z jednego pawilonu do drugiego, także do sklepiku szkolnego - mówił rodzic w rozmowie z WP.

Rodzice twierdzą również, że na terenie placówki mogli przebywać także inni osadzeni skazani za brutalne przestępstwa. Informacje te wzbudziły szczególny niepokój, ponieważ szkoły zobowiązane są obecnie do wdrażania tzw. standardów ochrony małoletnich.

- Nie posyłamy dzieci do szkoły po to, żeby mijały na korytarzu ludzi skazanych za gwałt czy zabójstwo. To jest absolutny skandal i całkowite oderwanie od odpowiedzialności za bezpieczeństwo dzieci - przekazują wzburzeni rodzice.

W przesłanej wiadomości pytają również:

- Kto podjął decyzję o wpuszczeniu więźniów na teren szkoły? Dlaczego rodzice nie zostali o tym poinformowani? Jakie procedury bezpieczeństwa zastosowano? Kto dopuścił możliwość przebywania osób skazanych za brutalne przestępstwa w bezpośrednim sąsiedztwie dzieci?

Do sprawy odniosła się także Służba Więzienna. Jak przekazuje wp.pl, por. Sylwia Smaga z Zakładu Karnego w Opolu Lubelskim potwierdziła udział osadzonego figurującego w rejestrze sprawców przestępstw seksualnych, zaznaczając jednocześnie, że jego obecność miała charakter jednorazowy.

- Osadzony, o którym mowa, uczestniczył jednorazowo w zajęciach. Jego uczestnictwo wynikało z jego umiejętności niezbędnych do wykonania wstępnego etapu prac - przekazała WP por. Sylwia Smaga.

Przedstawicielka Zakładu Karnego podkreśliła także, że osoby uczestniczące w projekcie odbywają karę w zakładzie półotwartym i mogą brać udział w zajęciach poza jednostką penitencjarną.

Również szkoła zapewnia, że osadzeni nie mieli bezpośredniego kontaktu z dziećmi. Jak przekazuje wp.pl, wicedyrektor Janusz Stępień poinformował, że osoby skierowane do prac zostały wytypowane przez Zakład Karny.

- Ich praca została zaplanowana w dniach wolnych od zajęć dydaktycznych, w wydzielonej ograniczonej przestrzeni, osadzeni nie mieli bezpośredniego kontaktu z uczniami. Ponadto wykonując swoje prace na terenie szkoły przebywali pod stałym nadzorem funkcjonariuszy Zakładu Karnego i w obecności pracownika szkoły - przekazał WP Janusz Stępień.

Mimo tych wyjaśnień część rodziców nadal nie kryje oburzenia.

- Rozumiemy ideę resocjalizacji. Ale szkoła podstawowa nie powinna być miejscem takich działań. To jest chore - cytuje jednego z rodziców portal WP.

Rodzice zapowiadają skierowanie zawiadomień do Kuratorium Oświaty w Lublinie, Ministerstwa Edukacji, Rzecznika Praw Dziecka oraz mediów ogólnopolskich. Jak podkreślają, ich celem jest uzyskanie odpowiedzi na pytanie, czy szkoła jest właściwym miejscem do prowadzenia tego typu działań.

reklama
reklama
reklama
Artykuł pochodzi z portalu opole.24wspolnota.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo