W kwietniu PKP PLK na terenach przylegających do torowisk ustawiła znaki zabraniające poruszania się m. in. drogą w pobliżu zakładów azotowych, którą można dojechać np. do Lasów Gołębskich czy przesiedlonej wsi Bonów w gminie Puławy. Sęk w tym, że jak zwracał uwagę zaangażowany w promowanie turystyki rowerowej prezydent Puław - droga ta stanowi fragment Niebieskiego Szlaku Rowerowego.
Paweł Maj skierował do kolejowej spółki pismo z prośbą o wyłączenie z tego zakazu rowerzystów. Z podobną sugestią zwrócił się do kolei wójt gminy Puławy, zwracając uwagę na fakt, podobnie jak prezydent Puław, że drogi te są chętnie wykorzystywane przez mieszkańców miasta i okolicznych miejscowości nie tylko do celów rekreacyjnych, ale również jako droga dojazdowa do szkoły lub pracy, pokonywana właśnie rowerem.
W tym tygodniu wójt Kamil Lewandowski podzielił się z mieszkańcami treścią pisma, które w odpowiedzi otrzymał od PKP PLK S.A. Spółka stwierdza w nim, że przez tereny kolejowe nigdy nie przebiegały szlaki rowerowe. Natomiast kwestię ograniczenia dostępności dróg wzdłuż torów dla rowerów, o które dopytują samorządowcy, tłumaczy względami prawnymi, technicznymi i bezpieczeństwa.
- Obecność rowerzystów w pobliżu torów kolejowych stwarza ryzyko wypadków - zarówno dla rowerzystów, jak i pasażerów czy pracowników kolei - pisze PKP PLK S.A. powołując się na zapisy Ustawy o transporcie kolejowym i dodaje dalej:
- Tereny kolejowe nie są przystosowane do ruchu rowerowego ponieważ na wspomnianych obszarach brak jest zabezpieczeń, oznakowania czy odpowiednich nawierzchni. Stan dróg technologicznych i ich użytkowanie przez nieuprawnione osoby, w tym rowerzystów może doprowadzić do niebezpiecznych zdarzeń i wypadków oraz skutkować powstaniem roszczeń i konsekwencji prawnych dla wszystkich stron zdarzenia.
Kierownictwo kolejowej spółki zwraca również uwagę samorządowców na fakt obowiązywania na naszym terenie "Alarmu Czarlie", wprowadzonego przez służby m.in. w związku z niedawnymi incydentami na kolei w pobliżu Puław. Ponadto informuje, że za niestosowanie się do ustawionych znaków użytkownicy wspomnianych dróg muszą liczyć się z konsekwencjami, m. in. mandatem, czy usunięciem z tego terenu przez Straż Ochrony Kolei.
- Z uwagi na powyższe, nasze stanowisko podtrzymujemy, ponieważ jest podyktowane zapewnieniem bezpieczeństwa podróżnych, pracowników kolei, a dodatkowo również użytkowników ścieżek rowerowych . (...) Nie widzimy możliwości technicznych, prawnych wyrażenia zgody na usytuowanie ścieżek rowerowych na terenach kolejowych - czytamy w piśmie w odpowiedzi na korespondencję wójta Lewandowskiego.
Zdaniem PKP PLK jedynym rozwiązaniem jest budowa ścieżki rowerowej poza terenem kolejowym. Co na to władze gminy?
- Taka ścieżka jest projektowana w ramach partnerskiego projektu pod nazwą "Blue Valley - Wiślanym Szlakiem". Liderem projektu jest samorząd województwa. Niestety władzom regionu nie udało się pozyskać planowanego dofinansowania z funduszy dla Polski Wschodniej, ale mam nadzieję, że projekt szybko znajdzie alternatywę finansową np. w programie regionalnym - informuje Kamil Lewandowski, wójt gminy Puławy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.