Stonoga napisał, że kobieta od lat bezskutecznie czeka na doprowadzenie wody do domu. Krytykował również propozycję, która miała zakładać wynajęcie kilku metrów kwadratowych gruntu za 4 tys. zł rocznie.
Burmistrz Artur Pomianowski odpowiedział, że sprawa wygląda inaczej. Jak wyjaśnił, kobieta 26 lutego 2021 roku otrzymała warunki przyłączenia do sieci wodociągowej i kanalizacyjnej, ale jest tylko współwłaścicielką nieruchomości i nie posiada zgód pozostałych współwłaścicieli na wykonanie prac.
– Twierdzenia o tym, że Pani od 10 lat nie ma wody w domu są całkowicie nieprawdziwe – napisał burmistrz. Jak dodał, nieruchomość była zaopatrywana w wodę ze studni.
Pomianowski zaprzeczył również, by kobiecie proponowano wynajęcie gruntu za 4 tys. zł rocznie.
Do sprawy odniosła się w środę, 7 października, także spółka Miejski Zakład Komunalny. MZK potwierdził, że problem z przyłączeniem wynika m.in. ze stanu prawnego nieruchomości.
– Wykonanie przyłącza przez działki sąsiednie nie jest możliwe bez uregulowania kwestii własnościowych i uzyskania wymaganych zgód – poinformowała spółka.
MZK zapewnia jednocześnie, że wspólnie z burmistrzem szukał rozwiązania.
– Przedstawianie ludzi, którzy starają się pomóc i szukają rozwiązania, jako bezdusznych i obojętnych jest po prostu krzywdzące i niezgodne z rzeczywistością – podkreśla spółka.
Stonoga nie wycofał się z zarzutów. Zapowiedział, że w ciągu 30 dni doprowadzi do rozwiązania problemu oraz opublikuje nagranie rozmowy z udziałem burmistrza dotyczącej kwoty 4 tys. zł.
Sprawa pozostaje więc otwarta. Po jednej stronie są zarzuty o wieloletni brak rozwiązania problemu, po drugiej – wskazania na kwestie własnościowe i brak wymaganych zgód.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.