Tego dnia jednak jeden z elementów garderoby przykuł moją uwagę wyjątkowo mocno. Na wieszaku wisiała bluza z wyraźnym logo MOSiR Puławy.
Puławy leżą niespełna 30 kilometrów od Dęblina. To nie jest drugi koniec Polski ani zagraniczna metropolia. To sąsiednie miasto, z którym wielu mieszkańców regionu ma codzienny kontakt: praca, szkoła, sport. I właśnie dlatego pojawiło się pytanie: jak taka bluza znalazła się w sklepie z tanią odzieżą w Dęblinie?
Czyja to zguba? Nadwyżka magazynowa? A może element garderoby, który zmienił właściciela szybciej, niż zdążył się zestarzeć? Sklepy z odzieżą używaną to w końcu miejsca, gdzie krzyżują się ludzkie historie: często anonimowe, niedopowiedziane, ale niezwykle intrygujące. Każda metka i każde logo to potencjalna opowieść o kimś, kto nosił dany ubraniowy „artefakt” wcześniej.
Tego typu znaleziska nie należą do rzadkości. W lumpeksach można trafić na koszulki zagranicznych uniwersytetów, bluzy lokalnych klubów sportowych, stroje robocze z firm, których nazw nikt już nie pamięta, a nawet elementy garderoby z imprez, festiwali czy kampanii promocyjnych sprzed lat. Ubrania wędrują, czasem przez miasta, czasem przez kraje, a czasem tylko kilka ulic dalej.
Sklepy z tanią odzieżą są dziś nie tylko miejscem oszczędnych zakupów, ale też swoistym archiwum codzienności. To tam można natknąć się na fragment cudzej historii i na chwilę się nad nią zatrzymać.
A Wy? Jakie najdziwniejsze, najbardziej zaskakujące albo najciekawsze rzeczy znaleźliście w sklepach z tanią odzieżą?
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.