Pan Zygmunt był rodowitym mieszkańcem Nasiłowa. Od wielu lat mieszkał w budynku dawnej szkoły, gdzie dyrektorką była Helena Kozak, jego nieżyjąca już żona. Właśnie jej imieniem nazwał Izbę Twórczości Ludowej, którą utworzył w jednej z sal szkoły. To tu mogliśmy podziwiać jego rzeźby. Pan Zygmunt wykonał je w lipowym drewnie. Samego rzeźbiarstwa nauczył się samodzielnie w późniejszym etapie swojego życia, gdy w wyniku wypadku w pracy musiał przejść na rentę. Nudziło mu się, bo zawsze lubił majsterkować i tak w jego ręce wpadł pierwszy drewniany kloc. Od kilku lat z powodu problemów z kręgosłupem i stawami już nie mógł rzeźbić, ale bardzo chętnie oprowadzał wszystkich gości, również tych zupełnie nagłych i niespodziewanych, po izbie. O swoich pracach opowiadał ciekawie i z humorem. A za zwiedzanie i oprowadzanie nigdy nie brał pieniędzy - obiecał żonie, że rzeźby pozostaną jego społeczną działalnością.
- Zawsze lubiłem coś majstrować, dłubać i dlatego po zakończeniu pracy musiałem się czymś zająć - tłumaczył nam pan Zygmunt. Od dzieciństwa ciekawiła go historia i lubił odwiedzać muzea - był zafascynowany Ołtarzem Mariackim Wita Stwosza. Stąd musiała wziąć się pasja do rzeźbienia w drewnie. Jak podkreślał, początki nie były łatwe.
- Z początku to mi wychodziły jakieś Mongoły (śmiech). Jednak pomalutku, pomalutku i doszedłem do wprawy. Zajęło to mnóstwo czasu. Żona pytała: "A po co Ty, stary chłop, za rzeźbę się bierzesz?". Mówiłem jej, że dla dzieci, że będę im te rzeźby pokazywał. "Jak dla dzieci to zgoda" mówiła - opowiadał pan Zygmunt. Dziś w jego bogatej autorskiej kolekcji znajdziemy dużo płaskorzeźb (zaczął od godła Polski), figur maryjnych i jezusowych, postaci świętych, czy scenki z życia na wsi. Był również członkiem Klubu Twórców Ludowych w Puławach.
W 2019 r. nasi czytelnicy zgłosili kandydaturę pana Zygmunta do naszego plebiscytu na "Człowieka Roku Ziemi Puławskiej". Jakieś było jego zdziwienie, gdy poinformowaliśmy go o wygranej. Skromny rzeźbiarz zdobył sympatię głosujących i pokonał wielu znamienitych pretendentów do tytułu.
- Moją dewizą było to, co mi mówiła moja matka. "Pamiętaj trzy słowa najważniejsze w życiu: Proszę, Dziękuję i Przepraszam." I tego nigdy się nie wstydziłem, w życiu nie przeszedłem obok kogoś, żeby nie powiedzieć - Dzień Dobry! - co dziś wśród młodzieży rzadko się zdarza. Było nas sześciu braci. Dostaliśmy takie właśnie wychowanie z szacunkiem i muszę stwierdzić, że to chyba procentuje. Nauczony tak byłem i tego się trzymałem. Jakbym jeszcze raz miał takie życie przeżyć, to bym nie żałował - mówił w rozmowie ze Wspólnotą, ciesząc się z wygranej.
Niestety, dotarła do nas przykra wiadomość. W piątek 10 lipca pan Zygmunt zmarł. Miał 87 l. Jego pogrzeb odbywa się dzisiaj (wtorek, 14 lipca). Spocznie na cmentarzu przy ul. Piaskowej w Puławach.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.