- Sprzeciwiamy się jednak bezrefleksyjnemu gloryfikowaniu formacji, wśród których byli nie tylko bohaterowie, lecz także sprawcy zbrodni na cywilach. Pamiętamy o ofiarach oddziału Romualda Rajsa "Burego". Pamiętamy o spalonych wsiach i zamordowanych białoruskich rodzinach - m.in. w Puchałach Starych, Zaleszanach czy wsiach Zanie, Szpaki i Końcowizna. Pamiętamy o zbrodniach popełnionych przez część tzw. Wyklętych - argumentują działacze Lewicy.
Domagamy się niewymazywania historii, lecz jej odmitologizowania. Przez lata prawicowi fanatycy budowali fałszywą narrację, w której nie było miejsca na prawdę historyczną.
"Upamiętnienie Ofiar Żołnierzy Wyklętych nie odbiera czci bohaterom. Przywraca godność tym, których przez dekady przemilczano.Z racji tego, że nadawanie nazw ulic, placów czy rond należy do kompetencji rady miasta, sprawa stanęła na kwietniowej sesji, a wcześnie wniosek analizowała Komisja Skarg, Wniosków i Petycji. Radni uznali petycję za bezzasadną i nie zamierzają zmienić nazwy ronda "Żołnierzy Wyklętych".
- Proponowana zmiana nazwy na "Ofiar Żołnierzy Wyklętych" stanowi próbę jednostronnej interpretacji historii, która pomija fakt, iż działania podziemia miały charakter walki o niepodległość, a ich przeciwnik był elementem systemu narzuconego z zewnątrz. Takie ujęcie prowadzi do relatywizowania odpowiedzialności oraz zatarcia różnicy między dążeniem do wolności a wspieraniem systemu zniewolenia. Należy również podkreślić, że sami żołnierze wyklęci byli ofiarami brutalnych represji - wielu z nich zostało zamordowanych, więzionych i poddanych torturom przez aparat bezpieczeństwa państwa komunistycznego - czytamy w uzasadnieniu do uchwały.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.