Reklama

Reklama

Strażacy z Bochotnicy szykują się do ogólnopolskiego konkursu

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Dominik Kęsik

Strażacy z Bochotnicy szykują się do ogólnopolskiego konkursu - Zdjęcie główne

Panowie z jednostki OSP w Bochotnicy trenowali m.in. w hotelu "Izabella" | foto Dominik Kęsik

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Informacje puławskie Jak sami przyznają chcą pokazać się z jak najlepszej strony i dlatego ostro trenują, by zająć jak najwyższe miejsce. Druhowie z gm. Kazimierz Dolny już jutro (10 grudnia) wezmą udział w XII Barbórkowym Turnieju Strażaków i Ratowników "Kopalnia Soli Wieliczka".

Reklama

Strażacy z Bochotnicy do akcji są gotowi. Ostatnio druhowie otrzymali 20 tys. zł w ramach dofinansowania z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska na zakup nowych mundurów bojowych. Aby pokazać swoje umiejętności jednostka zgłosiła się do Barbórkowego Turnieju Strażaków i Ratowników, którego tegoroczna, dwunasta edycja odbędzie się w Kopalni Soli w Wieliczce.

Zawody polegają na wejściu po drewnianych schodach klatki zjazdowej w Szybie Daniłowicza na najwyższe piętro w pełnym umundurowaniu z butlą z tlenem na plecach. W zawodach startują jednostki nie tylko z naszego kraju, ale m.in. z Czech czy Niemiec. Druhowie z Bochotnicy w składzie Marek Zawadziński (dowódca), Bartłomiej Murat, Łukasz Nowakowski oraz Kamil Skocz rozpoczęli już przygotowania. "Wspólnota" towarzyszyła im podczas treningu w sobotę (19 listopada) w hotelu "Izabella".

 

- To nie jest tak, że się wbiega w trampkach. Tu się biega w pełnym umundurowaniu bojowym, nie bierzemy żadnego sprzętu do ratownictwa, tylko musimy biec w atestowanych butach, które są ciężkie. Całość waży od około 25 do 30 kg. Każdy indywidualnie się przygotowywał, chodziliśmy na siłownię czy biegaliśmy po wąwozach. Dzięki uprzejmości dyrekcji hotelu Izabela możemy ćwiczyć na klatce schodowej najwyższego budynku w Puławach. Mamy udostępnione pomieszczenie, gdzie możemy się przebrać oraz klatkę schodową - tłumaczy dowódca OSP w Bochotnicy Marek Zawadziński.
Sam siedem lat temu brał już udział w takich samym zawodach.

 

- Drużyna liczy trzy osoby, ale jedną osobę musimy mieć w rezerwie. Nie ma eliminacji, podczas konkursu zjawia się mnóstwo chętnych jednostek. To nie są zawody, w których przebiegnie się 100 metrów. Tu do pokonania będziemy mieli ponad 660 schodków drewnianych, które są śliskie. Połowa trasy jest w całkowitej ciemności, dlatego musimy mieć ze sobą latarki, żeby oświetlać drogę. Sędziowie są rozstawieni co kilkanaście podestów - dodaje Marek Zawadziński.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy