ROZMOWA Z Mariuszem Pawlakiem, trenerem Wisły Puławy
Jest nad czym pracować
Jak podsumuje Pan starcie z Motorem?
- Mieliśmy okazję zmierzyć się z bardzo dobrym przeciwnikiem. To tak naprawdę drugi taki sparing, bo wcześniej zmierzyliśmy się z drugoligową Stalą Rzeszów. Zdawałem sobie sprawę, że czeka nas lepszy lub gorszy sprawdzian. Motor był lepszym zespołem, więcej przebywał przy piłce i był konkretniejszy, zwłaszcza w pierwszej połowie.
Po przerwie mieliście przebłysk...
- Dokładnie. Przez kwadrans prezentowaliśmy się świetnie i tak naprawdę mogliśmy strzelić trzy bramki. Zabrakło skuteczności. Potrzebowałem sparingu z zespołem, który jest gotowy na drugą ligę. To jest moje zdanie.
Lepiej przegrywać z silniejszym niż wysoko wygrywać z dużo słabszym?
- Oczywiście. Mam obraz co dobrego zrobiliśmy z silnym rywalem oraz braki, z którymi musimy się zmierzyć. Dla szkoleniowca to dobry sprawdzian. Pewne elementy nie funkcjonowały tak, jakby sobie to wymarzył, ale spokojnie. Nie zrobimy tego w tydzień czy miesiąc, ale wiemy, nad czym musimy pracować.
Ilu zawodników może być pewnych miejsca w wyjściowym składzie na inauguracyjne spotkanie o punkty?
- Nie chce określać liczbowo czy procentowo, ale są gracze, którzy są bardzo blisko pierwszego zestawienia, ale również na kilku pozycjach walka będzie trwała do ostatniego treningu. Z Motorem pewne elementy zawiodły, ale nie chcę nic więcej o tym mówić.
Jak będzie wyglądała praca w tym tygodniu?
- Od wtorku wchodzimy na naturalną nawierzchnię. Musimy przyzwyczaić się do warunków, w których będziemy mierzyć się w meczach o punkty. Będziemy spotykać się codziennie aż do piątku. W sobotę czekają nas dwa starcia kontrolne.