W weekend piłkarze Wisły Puławy mieli zmierzyć się na wyjeździe z Opolaninem Opole Lubelskie. Zespół nie zbierze się jednak na spotkanie i nie wyruszy na mecz. To oznacza drugi walkower dla puławian w krótkim odstępie czasu. Kilka dni wcześniej Wisła nie pojechała również na wyjazdowe starcie z rezerwami Górnika Łęczna.
Konsekwencje mogą być katastrofalne. Regulamin jasno wskazuje, że trzy walkowery oznaczają automatyczne wycofanie drużyny z rozgrywek. Klub musi liczyć się także z dodatkowymi karami finansowymi i organizacyjnymi. W praktyce oznaczałoby to dalsze pogłębianie kryzysu, który już dziś stawia pod znakiem zapytania przyszłość jednego z najbardziej rozpoznawalnych klubów regionu.
Wisła zajmuje obecnie ostatnie miejsce w tabeli Klasy Okręgowej. Po 25 spotkaniach ma na koncie zaledwie 10 punktów i fatalny bilans bramkowy. Drużyna straciła niemal sto goli, a kolejne wysokie porażki odbijają się na psychice bardzo młodego zespołu.
- To nie stało się wczoraj czy tydzień temu. Nie mamy zawodników. Trudno ogarnąć dwie ligi w kilkunastu zawodników - mówi trener Radosław Adamczyk.
Szkoleniowiec nie ukrywa rozgoryczenia sytuacją kadrową i organizacyjną klubu. Jak podkreśla, wielu młodych piłkarzy musi wybierać pomiędzy występami w różnych zespołach, a obciążenia zaczynają ich przerastać. - Młodzi chłopcy wolą pojechać na spotkanie w Lidze Okręgowej. W sobotę mają mecz w Rykach z Ruchem. Serce się kroi - przyznaje Adamczyk.
Wisła Puławy została praktycznie zbudowana od podstaw. W składzie dominują bardzo młodzi zawodnicy, często dopiero rozpoczynający seniorską przygodę z piłką. Trudno oczekiwać od nich regularnej rywalizacji na odpowiednim poziomie, gdy niemal co tydzień kończy się dotkliwymi porażkami. Coraz częściej pojawia się pytanie, czy zawodnicy zwyczajnie nie stracili już wiary w możliwość poprawy sytuacji.
Najbardziej niepokojące są jednak słowa trenera dotyczące reakcji władz klubu. - Nie mamy żadnych środków finansowych! - ocenia szkoleniowiec.
Choć Adamczyk deklaruje, że zespół prawdopodobnie dogra sezon do końca, sam przyznaje, że może to niewiele zmienić. - Myślę, że dogramy ligę do końca, ale to i tak niewiele zmieni - dodaje.
Jeszcze w sezonie 2024/2025 Wisła występowała na poziomie II ligi i rywalizowała z uznanymi markami polskiego futbolu. Dziś klub znajduje się na samym dnie lokalnych rozgrywek, a jego przyszłość jawi się w wyjątkowo ciemnych barwach. Jeśli sytuacja nie ulegnie natychmiastowej poprawie, Wisła Puławy może wkrótce całkowicie zniknąć z piłkarskiej mapy województwa lubelskiego.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.