reklama

Niecodzienna sytuacja w centrum Puław. I nikt nie reagował!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Niecodzienna sytuacja w centrum Puław. I nikt nie reagował! - Zdjęcie główne
Autor: KPP Puławy

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje puławskieStarsza kobieta chodziła w kółko po rondzie, mijały ją samochody. Dopiero pan Łukasz, pracownik puławskiego REMZAP-u zatrzymał się i pomógł kobiecie. - Mocno dziwię się, że nikt nie zareagował, że jest taka znieczulica. Przecież ktoś mógł tę kobietę potrącić - mówi.
reklama

Było piątkowe popołudnie 19 czerwca. To właśnie wtedy doszło do niebezpiecznej sytuacji, która mogła zakończyć się tragedią. Pan Łukasz przemieszczał się akurat służbowym samochodem, gdy na rondzie koło straży pożarnej zobaczył chodzącą w kółko kobietę. Piesza stwarzała zagrożenie dla ruchu, jednak żadne auto nie zatrzymało się. Mężczyzna postanowił zareagować. 

- Zaniepokoiło mnie jej zachowanie, widać było dezorientację, brak świadomości z realnego zagrożenia, samochody mijały kobietę bez reakcji - opowiada. 

Pan Łukasz zatrzymał swój samochód na światłach awaryjnych, myśląc, że może to uświadomi innym, że coś się dzieje, a sam podszedł do kobiety, próbując ustalić, dlaczego chodzi wkoło wysepki z zielenią po rondzie.

- Pytałem, jak się nazywa, co się stało, dlaczego tu jest, czy bierze leki. Nie odpowiadała, więc chodziłem za nią, bo bałem się, że jakiś samochód ją potrąci. Próbowałem nawet wziąć ją pod rękę i sprowadzić stamtąd, ale wyrwała się - opowiada i przyznaje, że jego samego dostawczak omal nie uderzył lusterkiem.

reklama

Mężczyzna wykręcił więc numer alarmowy 112, nakreślił sytuację i poprosił służby o pomoc. 

- Policyjny patrol przyjechał na miejsce dość szybko - mówi nasz czytelnik, który przekazał kobietę pod opiekę funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Puławach.

Puławska komenda potwierdza, że takie zdarzenie miało miejsce. Jak informuje nadkom. Ewa Rejn-Kozak, rzecznik prasowy KPP w Puławach, policjanci ustalili kontakt do męża kobiety, który odebrał od nich żonę. Okazuje się, że z uwagi na chorobę, zdarza się jej wyjść niepostrzeżenie z domu i zniknąć z oczu bliskim. 

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, jednak nasz czytelnik jest zdziwiony brakiem reakcji innych osób, przejeżdżających tamtędy kierowców. Jak podnosi, kobieta szła tak blisko wysepki z zielenią, że kierowcy zawracający na rondzie mogli jej nie zauważyć i w każdej chwili potrącić

reklama

- Jest straszna znieczulica, nikt nie chciał pomóc, dziwne - mówi i dodaje: 

- Trzeba reagować na takie sytuacje nie być obojętnym. 

To nie pierwsza sytuacja w naszym mieście, kiedy inni reagują w przypadku zagrożenia życia. Kilka miesięcy temu pisaliśmy o kierowcy autobusu MZK, który widząc upadającą na chodniku kobietę, natychmiast zatrzymał emkę i pobiegł na pomoc. Niedawno zaś informowaliśmy o bohaterskiej postawie pracowników puławskiego ZUKu, którzy również wykonując swoje obowiązki na terenie miasta, zareagowali widząc kobietę, która zasłabła i podjęli reanimację. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo