Gmina na "nie", Azoty na "nie"
Wracamy do kwestii przejęcia przez miasto Puławy ponad 100 ha od gminy Puławy. Sprawą tą od kilku miesięcy żyje lokalna społeczność. Wszystko zaczęło się latem ubiegłego roku, kiedy prezydent Paweł Maj publicznie ogłosił, że chce rozwijać miasto poprzez pozyskanie nowych terenów inwestycyjnych, poprzez przejęcie nieco ponad 100 ha od gminy Puławy. Od początku spotkało się to ze zdecydowanym sprzeciwem tamtejszych władz i mieszkańców, którzy podnosili szczególnie argument utraconych dochodów z podatków, z z kolei realnie wpłynie na możliwości inwestycyjne gminy.
Mimo to władze Puław rozpoczęły całą procedurę. W listopadzie przeprowadziły konsultacje społeczne, w których o zdanie zapytały Puławian. Ci nie byli zbytnio zainteresowani - ostatecznie w konsultacjach wzięło udział zaledwie 1,3 % uprawnionych. Zupełnie inaczej sprawa ma się w gminie Puławy. Tam w konsultacjach wypowiedziało się ponad 50% uprawnionych, a niemal 99% wyraziła się negatywnie co do ewentualnego przejęcia terenów przez miasto Puławy.
Jesienią ubiegłego roku negatywne stanowisko co do planów prezydenta Pawła Maja wyraziła także Grupa Azoty Puławy w piśmie skierowanym do puławskiego ratusza. Spółka podnosiła m.in. obawy co do wzrostu podatków od nieruchomości czy ewentualnego zagrożenia realizacji wielomilionowej inwestycji - rafinerii metali ziem rzadkich, która miałaby powstać na terenie zakładów azotowych.
Dwie godziny argumentów "za" i "przeciw"
Przez kilka miesięcy miejscy urzędnicy pracowali nad wnioskiem i wymaganymi załącznikami do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o zmianę granic miasta poprzez włączenie terenów przejętych od gminy Puławy, by ostatecznie przedstawić go radnym na marcowej sesji.
Ale najpierw mieli podjąć uchwałę w sprawie wyrażenia opinii na temat zmiany granic miasta przez pozyskanie terenów od gminy Puławy. Radna Bożena Krygier pytała o konsultacje. A gdy na sali wybrzmiało, że zainteresowanych nimi była tak niewielka liczba Puławian, rozgorzała dyskusja.
- To świadczy o tym, że albo mieszkańcy nie są zainteresowani, albo twierdzą, że to niegodne, aby samorządy tak się traktowały. Proszę radnych, aby móc sobie spojrzeć w lustro, aby zagłosowali przeciwko - mówiła Bożena Krygier i dodawała:
- To nie w porządku, tak się nie postępuje. To był skok na cudzą ziemię. Nie akceptuje takiego postępowania jako samorządowiec.
Apelowała do kolegów z rady, aby podejmując decyzję w tej sprawie wzięli pod uwagę procent mieszkańców, którzy wyrazili swoje zdanie w konsultacjach. Zwracała również uwagę na pismo puławskich Azotów, które także nie popierają tych działań.
- Jeżeli zamykamy się na innych, to też tracimy na znaczeniu - mówiła radna Ewa Wójcik
- Nie podzielam poglądu, że skoro nam jest coś potrzebne, to możemy to sobie wziąć. Ja na pewno nie zagłosuję "za" - stwierdziła była długoletnia wiceprezydent Puław.
W obronie interesów miasta stanął prezydent Paweł Maj. Odniósł się do zainteresowania mieszkańców konsultacjami i zwrócił uwagę na fakt, że równie niskie zainteresowanie Puławianie wykazują np. w Budżecie Obywatelskim.
- Cały czas otwieramy się na innych - podnosił.
- W dłuższe perspektywie czasu to przejęcie pozwoli nam, realizować misję miasta subregionalnego. Działamy w granicach obowiązującego prawa. (...) Nie ma tu żadnego wrogiego przejęcia- podkreślał Paweł Maj.
Wójt gminy Puławy: To spustoszenie naszych finansów
W interesie gminy Puławy głos zabrała Dorota Skibińska.
- Coś co się nie udało w Puławach, udało się w gminie Puławy - zjednoczyć nas.
Padło, że sołtysi chodzili po konsultacjach. Czy Państwu radnym ktoś bronił chodzić po konsultacjach? - mówiła do radnych miejskich z Puław była radna gminy Puławy i dodawała:
- Pamiętajcie, radnym się bywa, a człowiekiem się jest.
Na sesji zjawił się także przedstawiciel Grupy Azoty Puławy, który ponownie przedstawił negatywne stanowisko spółki w sprawie zmiany granic miasta, podnoszą m.in. obawy o przyszłość ważnej inwestycji - wspomnianej wcześniej rafinerii metali ziem rzadkich.
- Gdzie ta inwestycja ma być, skoro wszystkie działki na Pustyni Kaltenbacha należące do Zakładów Azotowych, poza jedną, są wystawione na sprzedaż - pytał od odpowiedzi na jego słowa prezydent Paweł Maj.
Głos w sprawie zabrał także wójt Gminy Puławy, który odniósł się m.in. do wyników konsultacji.
- Ten wynik i zaangażowanie naszych mieszkańców to kwintesencja społeczeństwa obywatelskiego - mówił Kamil Lewandowski.
Wójt zwracał uwagę na fakt, że we wniosku do ministerstwa miasto nie uwzględniło stanowiska Grupy Azoty Puławy, jako strategicznej spółki, wpływającej na region.
- Pominięcie stanowiska spółki jest nieeleganckie - mówił i podnosił, że odpowiedź urzędu miasta na negatywne stanowisko GAP w sprawie zmiany granic, z listopada ubiegłego roku, została przygotowana dopiero w marcu.
- Jeśli miasto tak aspiruje do roli miasta subregionalnego, warto abyście te ościenne gminy traktowali po partnersku - mówił.
I przytaczał konkretne dane. Jak wynika z jego słów przychody z tytułu podatków od nieruchomości z terenów, które od gminy chce przejąć miasto, to kwota na poziomie 7 mln, 429 tys. zł, co stanowi połowę kwoty całkowitej podatków od nieruchomości z terenu całej gminy (14,5 mln zł). Kamil Lewandowski stwierdził wprost, że bez tych środków gmina nie będzie wstanie ani realizować inwestycji, których oczekują mieszkańcy, ani aplikować o środki zewnętrzne, do pozyskania których niezbędny jest wkład własny danego samorządu.
- Gmina zatrzyma się w miejscu, to będzie regres - podnosił wójt Lewandowski, a działania władz Puław nazwał wprost spustoszeniem finansów gminy.
Nie tylko radne Bożena Krygier i Ewa Wójcik miały wątpliwości co do słuszności przejęcia terenów od gminy Puławy na rzecz Puław.
- Czy my rzeczywiście działamy w interesie miasta? - pytał radny Sławomir Seredyn, który przyznał, że na początku popierał działanie władz miasta, ale w sytuacji, kiedy przejęcie terenów od gminy Puławy mogłyby zagrozić kluczowej inwestycji rafinerii metali ziem rzadkich, nabrał wątpliwości.
- Idziemy na zwarcie z największym pracodawcą - podnosił wiceprzewodniczący Waldemar Orkiszewski.
Mimo wielu głosów sprzeciwu w samym głosowaniu miejscy radni najpierw 11 głosami wyrazili pozytywną opinię na temat zmiany granic miasta przez pozyskanie terenów od gminy Puławy, a następnie tą samą liczbą głosów podjęli o skierowaniu stosownego wniosku do MSWiA. Czterech rajców w obu głosowaniach było przeciw, a sześciu wstrzymało się od głosu.
Co dalej?
Teraz władze Puław wniosek wraz z załącznikami muszą przekazać do wojewody. Ten najpierw go zaopiniuje, a następnie przekieruje do ministerstwa. Tam ponownie zostanie on zaopiniowany przez ministra spraw wewnętrznych i administracji, a następnie trafi do rządu.
Ostateczną decyzję podejmuje właśnie Rada Ministrów. Decyzja zapada w formie rozporządzenia w nieprzekraczalnym terminie do 31 lipca. Jeśli wniosek Puław zostanie uwzględniony, to rozporządzenie wejdzie w życie z początkiem stycznia kolejnego roku. Tym samym zmiana granic Gminy Miasto Puławy nastąpiłaby od 1 stycznia 2027 r.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.