- Doceniamy, że prezes chciał się z nami spotkać, natomiast spotkanie nie rozjaśniło sytuacji Zakładów Azotowych Puławy. Prezes był bardziej powściągliwy w słowach, niż dwa tygodnie wcześniej na spotkaniu ze związkami zawodowymi. Mówił, że szykuje się poważna reforma funkcjonowania przedsiębiorstw chemicznych i pierwsze efekty zobaczymy najprawdopodobniej w ciągu pół roku. Natomiast nie powiedział ani jednego słowa, na czym ta reforma miałaby polegać. Zadeklarował, że jest otwarty na rozmowy, ale my czekamy na czyny, nie ma już czasu na rozmowy - mówi Sławomir Wręga, przewodniczący ZZPRC.
Zapytany o to, co byłoby najlepsze dla Zakładów w Puławach na ten moment Sławomir Wręga przyznał, że najlepsze by było odłączenie się od Tarnowa.
- Nie można tego dalej kontynuować i trzeba to przerwać. Nie jesteśmy w stanie nikogo finansować i spłacać czyichś długów. Wystarczy spojrzeć np. na Polimery Police, olbrzymi kredyt i sprawy sądowe z wykonawcą - tłumaczy przewodniczący ZZPRC i dodaje:
- Tym bardziej, że w Puławach chodzi tylko fabryka nawozowa, cała "chemia" stoi, stoi Kaprolaktam, stoją trzy Melaminy. Cena surowca była za duża, a teraz nie można uruchomić ich ponownie, bo przecież straciliśmy wszystkich odbiorców, wszystkie kontrakty zostały pozrywane.
Związkowiec podnosi, że puławski zakład ponosi konsekwencje sytuacji całej Grupy Azoty.
- Nasza produkcja chemiczna stanowiła 1/3 całej produkcji, natomiast w Tarnowie produkcja chemiczna to prawie wszystko co produkują, stoi to wszystko, więc co tam robi administracja? Tam nie ma redukcji, u nas w Puławach są redukcje, co najmniej o 700 osób zostało zmniejszone zatrudnienie, z 3600 na 2900. W Tarnowie natomiast redukcji nie ma. Trzeba przerwać to szaleństwo - mówi Sławomir Wręga.
Mocne słowa kieruje również w stronę polityków.
- Bolejemy nad tym, że mamy takich słabych polityków na Lubelszczyźnie. Płaczemy nocami, że nic nie są w stanie zrobić, a powinni stać za nami murem. Bez względu na to, kto rządził i rządzi przez ostatnich 13 lat, to w Tarnowie jest "moc" polityczna. Od 13 lat piszemy różne pisma, jeździmy pod biura poselskie, stukamy do różnych drzwi polityków, aby przedstawić sytuację firmy - opowiada związkowiec.
- Jesteśmy największym pracodawcą na Lubelszczyźnie. Żyjemy z tego, co wyprodukujemy i sprzedamy. W momencie jak się odstawiło 1/3 fabryki w Puławach, natychmiast koszty produkcji na pozostałych instalacjach rosną, bo jesteśmy wszyscy połączeni ze sobą, jesteśmy tak naprawdę jednym organizmem. Grupa Azoty w tym Puławy jest strategiczną Spółką Skarbu Państwa, to rząd musi podjąć decyzje, aby nas ratować - dodaje.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.